RSS
sobota, 09 stycznia 2010
Electioneering

Skąd ten tytuł? Nie wiem... Zresztą jaka to różnica? Pewnie i tak tylko ja to czytam. Po co to pisze? Pisze to dlatego, że chyba jedyną "osobą", z która teraz mogę pogadać od serca to internet. Wczoraj (w sumie po trochu i dzisiaj) straciłem ostatnią taką osobę. Tą najcenniejszą... Dlaczego? Dobre pytanie - odpowiedź? "Tak będzie lepiej...dla nas". Tak będzie lepiej bo mnie krzywdzi. Poczułem się jak ostatni frajer, który jest spławiany wymyślonym na poczekaniu argumentem - idiotycznym. Najlepsze 5 miesięcy w moim życiu - najlepsze! Nie wiem... Może źle odbieram słowo krzywda? Jedyny optymistyczny promień w życiu - baaa - sens całego życia - taka jest definicja krzywdy? Jeśli tak to chce być krzywdzony do końca życia. Tylko przez tą jedną osobę. No, ale tak to już jest w tym pieprzonym żywocie. Nic nie może trwać długo i dobrze - nie wierzę już w nic. Żadne wartości nie mają dla mnie znaczenia. "Żyli długo i szczęśliwie..." to przereklamowany holiłudzki slogan. Przeżywam to tak bo... Bo to jest pierwsze takie uczucie, które było mi dane odczuć.  Odczuć... Teraz czuje gorycz i rozpacz. Gapie się w komórke i czekam na chociaż jednego, pieprzonego sms'a. JEDNEGO! "Wszystko jest ok" - chciałbym móc przeczytać coś takiego teraz. Usłyszeć, pomyśleć... No, ale coż... Ktoś mądry kiedyś powiedział, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Na co ja miałem nadzieję? Że nagle po paru miesiącach będzie dla mnie aniołem? Ideałem? Owszem - jest dla mnie ideałem - z tym, że jedynie wyimaginowanym... KOCHAM! Więc nie dostrzegam wad, ale mam świadomość ich istnienia. No, ale co to kogo obchodzi...

P.S. Bunkrów nie ma - ale i tak jest zajebiście...

"I nie ma dnia bym o tym nie pamiętał" 3W